Sposób na katar

Kiedy Kosmyk miał 2 miesiące, dostał pierwszego kataru, byłam strasznie spanikowana. Miałam do siebie żal, że nie dość dobrze go chroniłam… Tak małe dziecko oddycha przez nos więc widok niemowlaka z katarem jest straszny, dziecko wygląda jakby się dusiło. Mały denerwował się bo nie mógł jeść, gdyż podczas ssania piersi maleństwo oddycha tylko noskiem. Jako młoda mama oczywiście udałam się do lekarza, po osłuchaniu, okazało się, że oczywiście jest czysto. Kilka ustnych zaleceń i czas rozpocząć walkę z katarem.

W przypadku niemowlaczków 0-6 miesięcy, środki jakich możemy użyć do walki z katarem są dość skąpe. Co w takim przypadku robić? Jest kilka prostych sposobów aby ulżyć maluszkowi i zapobiec groźniejszym powikłaniom:

1. Najważniejsze to udrożnić nos, aby dziecko się nie męczyło, sprawi to również, że wydzielina nie będzie spływała do gardła, podrażniała go i powodowała kaszlu. Należy pamiętać, że nieodsysanie może doprowadzić do problemów z uszami tzn. zapalenie ucha.

Jak odsysać? Sposób bardzo prosty.  Rozpylić do noska wodę morską, odczekać chwilę i odessać gruszką lub Nose Frida. Wodę morską kupuję taką jaka jest akurat w promocji uważam, że firma nie ma znaczenia, odsysam nos przy użyciu Nose Frida, gruszka się nie sprawdziła. Zabieg jest nieprzyjemny dla malca, może nawet płakać, krzyczeć ale wierzcie mi lepiej tak niż potem miałby wylądować w szpitalu  z powodu zbyt miękkiego serca mamy….

Koszt Nose Frida to ok. 20-30zł, gruszka ok.5zł, woda morska w zależności od wielkości, firmy, sposobu aplikacji od 10zł…

 

 

2. Odpływ wydzieliny z nosa ułatwia także wysokie ułożenie do spania, tzn. ja pod materacyk, tam gdzie spoczywa głowa malca, podkładam gruby segregator.

3. Jako, że w sezonie zimowym, grzewczym powietrze staje się dość suche ważne jest aby je nawilżać, oto kilka sposobów:

– obok łóżeczka dziecka można postawić miskę z wrzącą wodą do której dorzucamy np. miętową herbatę,

– efekt nawilżenia powietrza uzyskamy poprzez suszenie prania w pomieszczeniu w którym śpi dziecko, należy tylko uważać aby zapach proszku którego używamy nie był drażniący,

– polecam nawilżacze powietrza zawieszane na kaloryfer, należy pamiętać o uzupełnianiu wody,

– położenie na kaloryferze mokrej pieluszki lub ręcznika,

– kupno nawilżacza powietrza na prąd.

4. Ważne jest aby temperatura powietrza w pokoju w którym śpi dziecko nie była zbyt wysoka. U nas nie przekraczała ona 19 stopni C i w takiej małemu i nam spało się najlepiej, jak podkręciliśmy kaloryfery, do 22 stopni C,  katar znów zaczynał się nasilać a wilgotność powietrza spadała.

5. Pomimo trudności z jedzeniem, ważne jest aby dziecko dużo piło, gdyż to pomaga rozrzedzić wydzielinę, a co za tym idzie, ułatwia to jej odpływ i oraz odsysanie. Dlatego ja przystawiam Kosmę w takim okresie jak najczęściej do piersi choć na minutkę. Po pierwszym miesiącu podawałam mu też herbatkę z lipy, natomiast od 5 miesiąca herbatę malinową.

6. W trakcie dnia starajmy się układać dziecko jak najczęściej na brzuchu, ułatwia to odpływ wydzieliny.

7. Dwa, trzy razy w ciągu dnia, tylko nie przed snem i przed jedzeniem, można położyć dziecko na swoich kolanach z głową skierowaną lekko do dołu i ręką ułożoną w łódeczkę delikatnie oklepywać plecki, od dołu ku górze,  po obu stronach, z wyłączeniem kręgosłupa, ułatwi to odpływ ewentualnej wydzieliny, znajdującej się w drzewie oskrzelowym.

8. Od pierwszych chwil życia, w razie kataru możemy smarować pod nosem dziecka maść majerankową, która ma działanie przeciwbakteryjne i przeciwzapalne ściągające, uwaga aby maść nie dostała się do środka nosa, może hamować pracę aparatu rzęskowego błony śluzowej. Koszt ok. 2-3zł, w zależności od producenta i wielkości tubki.

9. Od 3 miesiąca życia możemy używać kropli do nosa np. Nasivin soft 0,01%, należy pamiętać, że nie wolno stosować kropli zbyt długo tzn. 3 góra do 5 dni, długotrwałe stosowanie może doprowadzić do uczucia „zatkanego nosa”, ja kropli używałam sporadycznie przy dużym, lejącym się katarze i tylko na noc aby mały mógł spokojnie spać i nie wybudzał się, w ciągu dnia preferuję jednak częste odsysanie. Koszt ok. 12-15zł. Wielkość 5ml.

10. Od 6 miesiąca życia polecam stosowanie maści Pulmex Baby, dzięki połączeniu olejku eukaliptusowego, rozmarynowego oraz balsamu peruwiańskiemu maść ma bardzo przyjemny zapach który ułatwia oddychanie; Maść wcieramy dziecku w górną część pleców oraz klatki piersiowej, uwaga aby maść nie dostała się do oczu dziecka. W mojej opinii jest naprawdę genialna… Można ją stosować w przypadku schorzeń górnych dróg oddechowych: zapalenie oskrzeli, zapalenie gardła, grypa, przeziębienie. Koszt ok. 16-17zł. Wielkość 20g.

 

 

I to są nasze sposoby na katar… Jak na razie sprawdzają się i Kosma który ma już 7 miesięcy, nigdy jeszcze nie chorował poważniej tzn. tak aby lekarz musiał nam przepisywać jakieś leki.

Kiedy udać się do lekarza myślę, że wtedy gdy katar nasila się, zmienia kolor, dochodzą inne objawy jak wysoka gorączka, kaszel (nie mylić z odkasływaniem, spowodowanym spływaniem wydzieliny z noska), płaczliwość dziecka bądź też inne niepokojące nas objawy. Można też od razu jeśli jest się mamą, która nie ma odwagi walczyć sama z katarem i boi się o maluszka… od tego są lekarze. Ja chodzę do lekarza tylko w ostateczności gdyż boję się, żeby podczas czekania w kolejce do lekarza. moje maleństwo nie załapało czegoś gorszego od innego bardziej chorego dziecka.

Pierwsze ząbki, czyli bolesne ząbkowanie

Jesteśmy właśnie na etapie idzie pierwszy ząbek… idzie, idzie i wyjść nie może. Moje maleństwo niestety nie należy do grona szczęśliwych dzieci u których zęby wyrzynają się bez bólu. Wręcz przeciwnie Kosma aż zanosi się płaczem. Jako kochająca mama postanowiłam, że muszę szybko znaleźć jakąś metodę, która ulży mojemu maleństwu. Szybkie wyszukiwanie w internecie, wertowanie książek… i już mam kilka opcji, które oczywiście zdążyliśmy już przetestować…

  1. Paracetamol, bo tylko tego z leków przeciwbólowych dla niemowląt używamy. Nie mam zaufania do wszystkich innych środków, których substancją czynną jest ibuprofen. Wg. Kompedium farmakologii i farmakoterapii pana Andrzeja Danysza p.bólowo i p.gorączkowo paracetamol działa znacznie lepiej, natomiast ibuprofen jest bardziej toksyczny. Na studiach dowiedziałam się, że ibuprofen bardzo obciąża żołądek, więc po co mam maleństwu serwować coś co jest dla niego gorsze. W moim własnym przekonaniu paracetamol jest bezpieczniejszy. Dlaczego tak uważam? Kobietą w ciąży podaje się właśnie paracetamol przeciwbólowo a nie ibuprofen, również matką karmiącym zaleca się stosowanie tego leku w razie konieczności. Zauważyłam, że teraz jest taki dziwny trend, spowodowany oczywiście reklamami w TV, że większość rodziców podaje maluszkom  ibuprofen. Jaj jednak wolę paracetamol. Wiadomo jednak, że nie można dziecku ciągle podawać środków p.bólowych… Tylko w razie konieczności tzn. ból jest tak duży, że nie działa nic innego… Musiałam więc poszukać czegoś jeszcze…
  2. Leki/środki homeopatyczne jak zwał tak zwał… Czy wierzę w homeopatię? Odpowiedź brzmi nie, jednak jeśli miałoby to pomóc mojemu dziecku to czemu nie. Znalazłam czopki pomocne przy ząbkowaniu. Napiszę jednak szczerze, że nie jestem zwolenniczką podawania leków w czopkach jest to dla mnie ostateczność.  Po pierwsze po podaniu czopka dziecku zwyczajnie chce się kupkę, to naturalny odruch i po kilku takich aplikacjach pupa może się przyzwyczaić i nasz maluszek będzie miał problemy z wypróżnianiem. Po drugie sama pamiętam tą traumę z dzieciństwa mierzenia temperatury w pupie, podawania leków, jest to niemiłe uczucie, więc po co mam serwować mojemu synkowi dodatkowych niemiłych doświadczeń, skoro są inne dostępne środki. Ostatnio na rynku pojawił się mocno reklamowany środek o nazwie Camilia, cena ok. 17zł za 10 minimsów zwierających roztwór doustny… i co… i nic… zero efektów. Na moje dziecko nie działa. Maluszek połykał roztwór chętnie, nie grymasząc. Nie działo się nic niepożądanego, żadnych efektów ubocznych. Mimo mojej niewiary w homeopatie, miałam nadzieję, że może zadziała na Kosmę, jest mi przykro.
  3. Żele, maści zawierające Lidnocaine, czyli środek znieczulający miejscowo. Ja osobiście kupiłam Bobodent(wiem ,że są inne żele które zawierają większe stężenie substancji czynnej, czyli działające mocniej). Nam Bobodent wystarcza. Smaruje nim z dwóch stron smoczek i daje Kosmie… który przestaje płakać.(sukces) Smak przyjemny ziołowy, rzekłabym smaczny. Małemu też smakuje.  Wiadomo jednak, że takie środki nie działają długo. Dlatego podaje go zwykle na 15-20 minut przed jedzeniem, żeby znieczulić opuchnięte dziąsła, a jedzenie było przyjemnością a nie katorgą. Dozwolona ilość aplikacji to do 6 dziennie. Należy pamiętać, że to również lek i trzeba stosować się do zaleceń na ulotce, w przeciwnym wypadku można przedawkować.
  4. Sposoby naszych mama, babć…. stosowane i sprawdzone przez wiele pokoleń. Gryzaczki schłodzone w lodówce, szczoteczki do masażu, skórka od chleba do podgryzania(pod warunkiem, że wprowadzony został do diety gluten), oraz inne przedmioty, które upodoba sobie dziecko. Mój synek za najlepszą rzecz do masowania swędzących dziąseł uznaje paski od leżaczka. Lubi też podgryzać smoczki od butelki w której znajduje się chłodna woda lub herbatka. Kiedy dziąsła są bolesne staram się aby pokarmy, płyny(oprócz mojego mleka bo na to nie mam wpływu) były chłodniejsze niż zawsze, to też daje ulgę.
  5. Najważniejszą rzeczą spośród wszystkich środków jest dużo czułości, przytulania oraz cierpliwości. Biorę Kosmę częściej na ręce, pozwalam mu spać z nami i nie przejmuję się gadaniem rodziny, że przyzwyczai się, będziesz musiała go ciągle nosić, będzie spał już z Wami zawsze(nie zauważyłam, żeby malec się przyzwyczajał). Nie ma problemu ze spaniem we własnym łóżeczku, czy z siedzeniem w krzesełku i lub leżeniem na macie i samotnej zabawie.(mam zamiar obalić te mity panujące w środowisku).