Basen z niemowlakiem część II, czyli SWIMTRAINER

Znów wybraliśmy się na basen. Tym razem nasza wizyta trwała całą godzinę a Kosma był bardzo szczęśliwy. Z poprzedniego wyjścia wyciągnęliśmy kilka wniosków.

Tym razem poszliśmy na basen po porannej drzemce i drugim śniadaniu.  Sprawiło to, że nasze „maleństwo” było bardziej wypoczęte i chętne do zabawy. Zabraliśmy ze sobą czaso-umilacze w postaci piłki dmuchanej(rozmiar odpowiedni do bawiącego się, Kosma swobodnie może chwycić ją w dłonie) oraz nowość w naszej szafie gadżetów zbędnych i niezbędnych, czyli SWIMTRAINER Classic czerwony. Przeznaczony dla dzieci od 6 miesiąca do 4 lat, lub przedział wiekowy 6-18 kg. My spełniamy oba kryteria.

SWIMTRAINER to wydatek ok. 70zł plus koszty przesyłki… I jak dla mnie to dobrze zainwestowane pieniądze. Kosma uwielbia pływać w tym kole. Obserwując jego nóżki faktycznie widać piękny ruch żabki. Spoglądałam na  inne niemowlaki w tradycyjnych kołach gdzie dziecko siedzi jakby w „wodnym chodziku” i niestety te maluchy nie miały takiej dobrej zabawy jak mój synek bo po prostu stały w miejscu. Kosma natomiast ciągle się przemieszczał, co dawało mu ogromną radość. Nie wspomnę już o pozytywach jak wzmacnianie mięśni nóżek. Dziecko w SWIMTRAINER odciąża kręgosłup, gdyż leży na wodzie a nie siedzi jak w tradycyjnych kołach.

Nasz nowy gadżet zbudowany jest z grubego tworzywa sztucznego, wydaje się być odporny na przebicia. Oprócz części czerwonej którą jest koło, posiada także dolny dmuchany, biały panel który zabezpiecza dziecko przed wysunięciem się. Po bokach są dwie małe dmuchane poduszeczki oraz dmuchane pasy.  Cały system mocowanie zabezpiecza dziecko przed wysunięciem.  Zauważyliśmy jednak iż koło założone na strój powoduje, że mały się troszkę zsuwał w dół po śliskim stroju i główka minimalnie zapadała się. Nie powodowało to jednak, że głowa dziecka zanurzała się pod wodę bo SWIMTRAINER nie ma takiej możliwości. Jednak gdy założyliśmy koło na gołe ciałko trzymało się o wiele lepiej i  bródka faktycznie była cały czas na żabce :).  Producent w opisie mówi o tym, że koło nie wywraca się w przód, jednak my mieliśmy inne wrażenie. W momencie kiedy nasz synek pływał bardzo energicznie, koło bardzo się chybotało do przodu, dlatego woleliśmy w takich wypadkach asekurować maluszka.

Podsumowując… Wizyta na basenie super sprawa. Rozebranie małego lub ubranie po basenie nie sprawia nam już problemu i zajmuje ok. 3-4minut. I to bez użycia przewijaka gdyż ten bywa ciągle zajęty. Mąż trzyma synka a ja ubieram, rozbieram, przewijam :). Piłka to podstawa, mojego synka najbardziej śmieszy dźwięk uderzenia piłeczki o wodę. Koło SWIMTRAINER przydatny gadżet ale nie niezbędny.

Oczywiście na basenie trzeba mieć oczy dookoła głowy, bo oprócz tego że ja uważam na mojego maluszka to w brodziku są zawsze rodzice którzy uważają na swojego ale nie zwracają uwagi na cudze dzieci i potrafią uderzyć niechcący w trakcie zabawy, pchnąć, ochlapać… 🙂

A tu nasz filmik:

Reklamy

Basen z niemowlakiem

Dziś po raz pierwszy byliśmy z Kosmą na basenie. Nosiliśmy się z tym zamiarem już od kilku tygodniu, wreszcie się udało.  Było fantastycznie. Ale po kolei.

Wyjście z domu, ostatnie sprawdzenie plecaka: ręcznik, strój kąpielowy(mamy taki cały z rękawkami), pieluszki do pływania, pieluszki normalne, krem do buźki, szlafroczek, deseczka do pływania i na basen. Dlaczego nie wymieniłam płynu do kąpania? Bo stwierdziliśmy, że wykąpiemy synka w domu, żeby nie dostarczać mu na pierwszy raz nowych doświadczeń w postaci  prysznica.

Wejście na basen… miłe zaskoczenie bo w szatni był przewijak na którym mogłam położyć małego i tu problem… płacz… Hmmm… dlaczego? Moje pierwsze skojarzenie kiedy rozejrzałam się dookoła miejsce przypomina ośrodek zdrowia i może myśli, że znów będziemy go szczepić. Na szczęście na rękach się uspokajał, więc rozebrałam go i przebrałam u męża na rękach. Pieluszka do pływania Babydream, strój kąpielowy i gotowi.

Na sam basen zabraliśmy ze sobą szlafroczek i deseczkę… Kiedy weszliśmy Kosmyk zrobił wielkie oczy… był bardzo zaciekawiony. Udaliśmy się do brodzika dla dzieci. Temperatura wody 32 stopnie C… powietrza 28. Podejście do baseniku pierwsza próba wejścia i fiasko… nie udało się… Płacz… Odeszliśmy więc na bok. Przytuliłam synka bardzo mocno, poszeptałam mu do uszka i obraliśmy taktykę małych kroczków. Najpierw podeszliśmy do baseniku, potem ja usiadłam na brzegu z Kosmykiem na kolanach, potem zanurzyliśmy jedną nóżkę, drugą… i tak coraz głębiej… W końcu Kosma nie wiedzieć kiedy był już w wodzie po uszka… oczywiście przytulony do mamusi, aby czuć się bezpiecznie.  Potem szczęśliwy, zadowolony pluskał się i obserwował inne dzieci. Bardzo fascynowała go niebieska deska do pływania na której go kładliśmy i nasz mały synek „pływał”. W wodzie wytrzymał całe 20 minut… po wcześniejszych 15 minutach aklimatyzacji basenowej.  Owinięty w szlafroczek powędrował z moim mężem do szatni i tam znów płacz… metoda ubierania ta sama u tatusia na rękach.

Po wszystkim poczekaliśmy aż włoski mu przeschną… Kosmyk w tym czasie wypił herbatkę i jak gdyby nic wyszliśmy na świeże powietrze…

Podsumowując… Uczulenia na chlorowany basen – brak. Pieluszki Babydream z rosmanna mogę polecić z czystym sumieniem. Trzymają się pupy, nie uciskają, łatwe w ściąganiu. Radość z przebywania  na basenie jest. Najważniejsze to nie denerwować się, dać dziecku wsparcie i poczucie bezpieczeństwa w ramionach.

P.S. Do wyjścia na basen przygotowywaliśmy się już od drugiego miesiąca życia w wannie. Korzystaliśmy przy tym z książki pt. „Mały pływak, kształtowanie postaw od pierwszych chwil życia”. Polecam wszystkim rodzicom. Przystępna lektura, z bardzo dużą ilością obrazków instruktarzowych. Korzystając z niej można odpuścić sobie chodzenie na płatne zajęcia z maluszkiem na basenie. Gdyż książka zawiera opisy wielu ćwiczeń jakie prowadzone są w takich szkółkach pływackich…

Zdjęć nie mamy… bo skupiliśmy się na dziecku… Wrzucam za to foto z pierwszej kąpieli Kosmyka :). Oczywiście kąpie go nie mama tylko babcia.