Przyczepka rowerowa QERIDOO Sportex

Jakieś 2 tygodnie temu przyszła do Nas upragniona przyczepka… Zdecydowanie się na ten jeden, wymarzony, upragniony model zajęło nam ok 3 miesięcy w tym czasie przeczytałam mnóstwo opinii, testów…

Parcie wszystkich rodziców jest jedno Chriot…  Jeśli kochasz swoje dziecko, tylko on poza nim nie istnieje nic. Fajnie, przyczepka amortyzowana, koszt ok. 4tysiące…(+/- w zależności od sklepu i modelu) Tylko, że tyle to wart jest mój samochód a nawet nie :). A i sam Chriot do końca nie wydał mi się taki dobry bo np. nie ma rozkładanego siedzenia. Natomiast tańsza przyczepka Burley Dlite ma elastomerowe zawieszenie oraz wielki plus rozkładane siedzenie koszt ok. 3tysiące (+/- w zależności od sklepu i modelu).

Gotowa już byłam kupić Burleya, nawet przekonałam męża… Jednak znów znalazłam coś innego… coś odpowiedniego dla naszej skromnej kieszeni… 🙂

Qeridoo Sportex… koszt to. 239 euro z przesyłką. Uwaga nie kupujemy nagiej przyczepki, w zestawie mamy już kółko do biegania oraz hamulec ręczny który świetnie sprawdza się przy jeździe na rolkach… W modelach droższych firm za każdy bajer płacimy słone pieniążki… a przecież nie każdego stać, dlatego my nie postanowiliśmy rezygnować z przyjemności i czuć się gorzej tylko dlatego, że nie chcemy wydać 5tysięcy na przyczepkę rowerową…

Qeridoo jest poczciwie wykonane, ma aluminiową konstrukcje, która w wersji dwuosobowej, przy zamontowanym zestawie do biegania waży 12kg… Czyli podobnie jak droższe modele. Ma dwa amortyzatory w kołach, które wierzcie mi nie są atrapą… one naprawdę świetnie działają, na szutrze, dziurach i innych… Minus nie ma rozkładanego siedzenia cóż Chariot też nie ma a ludzie płacą za niego 4tysiące i są zadowoleni…

No i brak naszej przyczepce systemu szybkiego składania tzn. jednym ruchem… musimy wykonać trzy ruchy… 🙂

Na stornie producenta można dokupić wkładki redukcyjne dla małych dzieci… my zrezygnowaliśmy z tego dodatku i póki co za radą Czeskich braci którzy na przyczepkę mówią vozik za kolo, zamontowaliśmy fotelik 0-13kg… Dzięki temu naszemu 7 miesięczniakowi jest wygodnie. Ogólnie to na hamak redukcyjny z Chariot, Burley, Croozer czy Qeridoo i tak Kośmiak już za dużo waży. Gdyż są one tylko do 9kg…:) Więc właściwie innego wyjścia nie mieliśmy.

A tu przekrój przez stelaż.


Firma Qeridoo przekonało nas również tym, ze posiadają własne laboratoria testujące oraz ich produkty w tym nasza przyczepka posiada atesty innych niezależnych firm testujących.

SGS  Test Report  No.SHAEC1118635901

TÜV-Süd   Test Report  No. 70.461.10.471.02-00/01

 TÜV-Rheinland   Test Report  No.SHG20100309164

Jak nam idzie jazda… Jest przyjemnie, pod górkę czuć, że coś ciągniesz w nogach… na prostej nie za bardzo… Kosma jest szczęśliwy ale tylko przez pierwszą godzinę potem zaczyna czuć się samotny i koniec wycieczki… Jednak on ma tylko 7 miesięcy… więc dla niego i to i tak bardzo dużo… Jak jadę na rolkach jest zdecydowanie lepiej… mamy lepszy kontakt, rozmawiamy sobie i może tak jak w wózku jechać cały dzień… Co do naszej wyprawy to nie wiadomo czy się odbędzie bo… nasz trzeci pasażer jest chyba jeszcze nie gotowy na to aby kilka godzin spędzać w przyczepce…

Najmniejszy kask, czyli Specialized Small Fry Toddler

Już, za parę chwil, za chwil parę przyjdzie do Nas kurierem upragniona przyczepka. Cóż musieliśmy rozwiązać problem kasku rowerowego dla 5 miesięcznego dziecka z obwodem główki 43cm. Więc zabrałam się za przeglądanie stron internetowych. Po długich poszukiwaniach… znalazłam Specialized Small Fry Toddler średnia cena rynkowa 149zł.

Zakres regulacji 44cm do 52cm. Waga 268 g.  Cały kask wykonany w technologi in-mold, ma 8 otworów wentylacyjnych(bardzo ważna rzecz im więcej tym lepiej bo głowa się nie poci, niestety wiele kasków dla dzieci nie posiada ich wcale, współczuję dzieciakom, które muszą latem w takich jeździć). Trzy dziurki z przodu zostały zaopatrzone w siateczkę, żeby przypadkiem, żaden owad się nie dostał. Paseczki posiadają odblask. Kask posiada mocno zabudowany tył, który w przyszłości kiedy Kosmyk przesiądzie się na swój pierwszy rowerek będzie chronił jego potylicę. Regulacja rozmiaru jest bardzo łatwa przy pomocy pokrętła.  Wszystko to razem zabrzmiało bardzo przyzwoicie… Jednak nauczona doświadczeniem, że nie wszystko co ładnie wygląda na obrazku takie jest postanowiłam poszukać go i obejrzeć na żywo w sklepie. Udało się. Pierwsza przymiarka i strzał w dziesiątkę, uśmiech Kośmiaka bezcenny. I tu zaskoczenie cena niższa niż w internecie, wspólna decyzja bierzemy.  Wybraliśmy zielony w motorki, będzie pasował do przyczepki. Po naszej małej-wielkiej wyprawie rowerowej napiszę jak kask spisał się, kiedy Kosma będzie musiał przebywać w nim kilka godzin.

Oto szczęśliwy posiadacz kasku: